PSY FUNDACJI WARTA - 6-letni KEKS we Wrocławiu - adopcją zajmuje się MARIKA
Marika i Shelby - 2026-03-08, 20:50 Temat postu: 6-letni KEKS we Wrocławiu - adopcją zajmuje się MARIKA Wczoraj do swojego domu tymczasowego (DT) trafił Keks. Psiak jest zadbany, przed odbiorem został dodatkowo wykąpany i wyczesany. Otrzymał też dużą wyprawkę. Chłopak spędził już pierwszą noc w nowym domu, potrzebuje bliskości.
Zgłosiła się do nas wnuczka opiekuna Keksa. Decyzja o przekazaniu go naszej Fundacji została podyktowana jego dobrem, gdyż obecny opiekun z uwagi na podeszły wiek i stan zdrowia nie jest już w stanie się nim dłużej zajmować.
Psiak aktualnie przebywa w DT, gdzie wykonane mu zostaną najważniejsze badania i kastracja, a następnie będzie szukać nowego domu stałego.
Życzymy Keksowi wszystkiego, co najlepsze!
B-and-W - 2026-03-09, 18:19
W sobotę mieliśmy wielkie spotkanie ; i od razu z przytupem! Nowy lokator zaliczył z nami podróż prawie 300 km. Kawaler zniósł ją naprawdę dzielnie, choć widać było, że emocji było sporo. Towarzystwo człowieka zdecydowanie na plus – najlepiej jak najbliżej. A szyby w aucie? Parowały tak, że można by pomyśleć, że jedziemy lokomotywą parową, a nie samochodem. 😉
Pierwsza noc… cóż, nazwijmy to „integracyjną”. Apetyt dopisał, wrażeń było mnóstwo, więc z zasypianiem było trudniej. Piesek spacerował po domu, szukał bliskości człowieka i głośno oddychał – naprawdę momentami można było mieć wrażenie, że parowóz nadal jedzie. Spał niewiele, a my dzięki temu mogliśmy powspominać czasy, kiedy w domu były niemowlaki. Nostalgia level: wysoki. 😉
Niedziela dawała szansę na funkcjonowanie głównie dzięki wiadrom kawy – na których zapach nasz gość reagował z większym zainteresowaniem niż na wszystkie krzaki w okolicy razem wzięte. Weekendowe spacery były za to długie i owocne – kawaler miał okazję zapoznać się z okolicą. Na mijane psy reagował pozytywnie albo zupełnie neutralnie, głównie podążając za swoim nosem, który wyraźnie miał w planach dokładne zinwentaryzowanie terenu.
Druga noc była już zdecydowanie spokojniejsza – jakby nasz parowóz wreszcie dojechał na stację. Może jeszcze nie końcową, ale już całkiem wygodną. 😉
A w poniedziałek… wreszcie udało się zaobserwować pełen relaks. U niego oczywiście. U nas średnio, bo jak wiadomo – poniedziałek to poniedziałek. 😄
Za to kawaler postanowił zaprezentować jeszcze jeden ze swoich talentów – niezapomniany aromat rozluźnionych jelit. Tak więc temat parowozu wciąż pozostaje aktualny… puf-puf-puf. 🚂
Ada i Kokos - 2026-03-10, 08:49
Piękne zdjęcie Keksika! Śliczny z niego kawaler. Trzymamy za niego mocno kciuki i bardzo dziękujemy za wspaniały domek tymczasowy. Już podczas wizyty wiedziałam, że będziemy mogli na Państwa liczyć.
Dzieci pewnie są przeszczęśliwe z wizyty nowego lokatora😊
Warna - 2026-03-10, 11:07
Wspaniały opis, pełen entuzjazmu i miłości. Liczymy, ze ciąg dalszy nastąpi, bo świetnie się to czyta. Powodzenia!
Marika i Shelby - 2026-03-13, 22:04
Keks już coraz lepiej odnajduje się w swoim DT. W domu szuka kontaktu z człowiekiem. Problem zaczyna się na spacerach, gdzie ciągnie jak lokomotywa — wszystko go ekscytuje. Jednak aklimatyzuje się dobrze, nie ma problemów żołądkowych i nie wykazuje oznak stresu.
Dodatkowo ma problem z zębem, który jest uszkodzony i zmienia kolor, więc pierwsza wizyta u weterynarza zostanie przyspieszona. Opiekunowie zabiorą go na badania, żeby sprawdzić ten ząb i się upewnić, czy wszystko w porządku.
B-and-W - 2026-03-17, 10:28
Kolejne dni upływają pod hasłem intensywnej eksploracji – zarówno przestrzeni domowych, jak i (a może przede wszystkim) okolicy. Mamy wrażenie, że każdy metr kwadratowy musi zostać oficjalnie zatwierdzony przez nos naszego rezydenta, najlepiej w kilku powtórzeniach i z dokładną analizą zapachową.
Na spacerach pies wciela się w samotnego wilka… choć takiego bardziej „laboratoryjnego”. Głowa przy ziemi, tryb skupienia włączony, a nos pracuje na pełnych obrotach. Gdyby dało się to jakoś opatentować, mielibyśmy w domu mobilny detektor wszystkiego. W tym trybie kawaler zdecydowanie jest w swoim świecie – człowiek pełni funkcję głównie techniczną, czyli (no, niech będzie 😏) uchwytu do smyczy.
Noce na szczęście przeszły w tryb „cywilizowany” – jest spokojnie i przewidywalnie. Za to poranki… to już zupełnie inna historia. Każde przebudzenie to eksplozja radości, jakbyśmy nie widzieli się co najmniej od zeszłych wakacji. Dotyczy to również powrotów z wynoszenia śmieci, wyjścia do drugiego pokoju, a nawet krótkiego zniknięcia z pola widzenia. Człowiek odnaleziony po minucie? Święto narodowe, fajerwerki i konfetti (w wyobraźni psa, ale jednak).
Apetyt dopisuje bez zarzutu – powiedzielibyśmy nawet, że z entuzjazmem godnym konkursu kulinarnego. Efekty „po drugiej stronie” wciąż wskazują na trwające procesy adaptacyjne… choć na szczęście mówimy tu bardziej o walorach kolorystycznych niż dramatycznych doznaniach konsystencji. Paleta barw – wiosenna. 😉
Po spokojnych oględzinach wyszło też kilka tematów do konsultacji z weterynarzem – m.in. ząbki, gruczoły, kontrola skóry. Standardowy pakiet przeglądowy dla dżentelmena w sile wieku. A że nasz kawaler lubi być w centrum uwagi, to najwyraźniej przygotowuje pełen program wizyty 😄
Marika i Shelby - 2026-03-19, 12:57
Keks miał w poniedziałek wizytę u weterynarza, niestety ze względu na lata zaniedbań pod kątem zdrowotnym wyszły nam tu różne kwestie. Przede wszystkim w złym stanie jest odbyt, w którym zrobił się stan zapalny, który próbujemy ugasić, psiak dostał lek w czopkach i już po tygodniu (w najbliższy poniedziałek 23.03) ma iść na kontrolę. Stworzyliśmy już też plan pracy nad jego innymi problemami i rutynowymi badaniami:
1. Po weekendzie wizyta kontrolną odbytu, a dodatkowo chipowanie i badanie krwi, można też zapytać weterynarza o zrobienie echo serca (dobrze by było je wykonać przed narkozą.
2. Przy dobrych wynikach prób wątrobowych podamy tabletkę na kleszcze i możemy od razu zrobić kastrację chemiczną (na zalecenie weterynarzachcemy zobaczyć, jak zachowa się jego organizm, zanim dokonamy kastracji fizycznej. Kastracja może też pomóc w poprawie jego zdrowia).
3. Jeśli echo wyjdzie dobrze, to za miesiąc możemy poddać go narkozie i zrobić RTG stawów wraz z usunięciem zęba (ząbek, o którym pisałam wcześniej jest martwy i trzeba będzie go usunąć). Weterynarz dostrzegł też na łopatce guzek, który nie jest niepokojący, jednak przy okazji narkozy zaleca go usunąć, więc zajmiemy się i tym.
4. Jeśli w związku z kastracją chemiczną nie zauważymy nic niepokojącego, to kiedy przestanie działać (za około pół roku), możemy zdecydować się na zabieg kastracji. Możliwe, że będzie to już po stronie jego nowych opiekunów, jednak nawet po podpisaniu umowy adopcyjnej — Fundacja pokrywa koszty kastracji (w tym także obowiązkowych badań przed i obowiązkowej kontroli ze zdjęciem szwów po).
Poza kwestiami zdrowotnymi zajmujemy się także behawioralnymi. W niedzielę Keks wraz ze swoimi tymczasowymi opiekunami odbędzie konsultację z behawiorystką. To ważny krok, który pomoże lepiej zrozumieć emocje psa po jego dotychczasowych doświadczeniach. Spotkanie ma na celu również wsparcie opiekunów w budowaniu wzajemnego zrozumienia i komunikacji, tak aby wspólnie mogli stworzyć bezpieczną i spokojną relację.
B-and-W - 2026-03-24, 11:32
Minął kolejny tydzień, a u nas… nadal pełen pakiet wrażeń – jakby ktoś wykupił abonament „emocje premium” i zapomniał anulować. 😉
Życie w domu z człowiekiem okazuje się dla naszego kawalera zajęciem na pełen etat – głównie w kategorii „gdzie jest człowiek i czy na pewno nie zniknął na zawsze (np. do łazienki)”. Bliskość to priorytet absolutny, a każda sekunda bez kontaktu wymaga natychmiastowej weryfikacji.
Poprzedni styl życia „na podwórzu” nadal daje o sobie znać – piesek jest czujny, monitoruje rzeczywistość i zdecydowanie ma włączony tryb „strażnik osiedla”. Odpoczynek? Teoretycznie zna, w praktyce… jeszcze pracujemy nad wdrożeniem.
W sytuacjach stresowych (czytaj: weterynarz, podawanie leków) wraca dobrze nam znana „lokomotywa” – pełna para, głośny oddech i klimat jak na stacji końcowej w godzinach szczytu. Na szczęście noce są już spokojne, więc przynajmniej nocna zmiana została zawieszona.
Za nami także wizyta u behawiorystki, która potwierdziła nasze obserwacje – kawaler zwyczajnie nie ogarnia tematu odpoczynku. Dostaliśmy też bardzo konkretną wskazówkę: podsuwanie zabawek do gryzienia jako legalnego „wyjścia” dla emocji. Ta to się zna na rzeczy, naprawdę! A złociak już testuje rozwiązanie i zdecydowanie klika łapkę w górę. 😄 W międzyczasie reorganizujemy przestrzeń tak, żeby nie było opcji ciągłego „bycia przy nodze”, tylko żeby czasem z nudów… jednak pójść spać. Rewolucja w toku.
Zdarzył się też pierwszy incydent obrony zasobów – na razie jednorazowy, w formie szczeknięcia, więc traktujemy jako „komunikat testowy”, a nie pełnoprawny protest.
Jedno wiemy na pewno – ten pies zdecydowanie potrzebuje snu. Dużo snu. Bardzo dużo snu. Najlepiej już teraz.
W międzyczasie była kolejna wizyta u weterynarza, gdzie „niedobra” (ale tak naorawdę cudowna) pani doktor ukłuła biednego pieseczka. Dramat, cierpienie, spojrzenia pełne zawodu… a potem oczywiście szybki powrót do normy. 😄
Czekamy teraz na wyniki badań krwi i trzymamy kciuki, żeby wszystko wyszło książkowo – a my tymczasem wracamy do naszego programu „Jak nauczyć psa, że spanie jest fajne”. 🐾
B-and-W - 2026-04-08, 21:05
Minął kolejny tydzień, który upłynął nam w spokojnym rytmie spacerów, krótkiej nauki i codziennych psich aktywności. Staramy się pilnować balansu między poznawaniem świata a wyciszeniem, więc program dnia przypomina raczej „slow life dla psa” niż festiwal atrakcji.
Odbyło się też kolejne spotkanie z behawiorystą i… zapadła decyzja historyczna: dwutygodniowe embargo na głaskanie. Tak, dobrze czytacie. Zakaz miziania. Trudne czasy dla ludzi, którzy mają ręce stworzone do głaskania goldenów. Dodatkowo pojawiło się zalecenie konsultacji neurologicznej oraz wprowadzenia większej strefowości w domu – czyli takich rozwiązań, żeby piesek mógł regulować emocje i… uwaga… więcej odpoczywać. Brzmi jak plan idealny. W praktyce jesteśmy w trakcie wdrażania systemu „tu się relaksujemy, a nie patrolujemy”.
Bo tak – temat odpoczynku wciąż pozostaje naszym projektem długoterminowym. Pracujemy nad nim wytrwale, konsekwentnie i z nadzieją, że któregoś dnia pies odkryje cudowną koncepcję: „o, można po prostu spać”.
W międzyczasie była też wizyta u weterynarza. Anemia skłoniła do decyzji o zastrzykach, a wyniki krwi nadal coś tam sugerują w kierunku alergii. Kolejny przystanek diagnostyczny: USG jamy brzusznej – czekamy. A żeby nie było samych poważnych tematów: echo serca wyszło w porządku, nic nie budzi niepokoju – serduszko pracuje bez dramatów.
Są też sukcesy dnia codziennego: wytwór tyłeczka osiągnął wreszcie docelową formę. Stabilność, kształt, kolor – wszystko w normie. Ten punkt programu możemy z dumą odhaczyć.
Jak przystało na naszego bohatera, pies zdecydowanie nie pozwala nam się nudzić. W planach mamy już kolejną wizytę kontrolną oraz serię zastrzyków na anemię. Co ta pani weterynarz jeszcze wymyśli temu biednemu pieseczkowi – aż strach pomyśleć. 😄
|
|
|